Real Estate Management Congress

Czy można zareklamować żywe rośliny? Ekspert o faktach i mitach w zakupie i pielęgnacji roślin biurowych

|
fot. Kwiaty dla Biura
Kwiaty dla Biura
Są ozdobą wnętrz, nawilżają powietrze, przyczyniają się do poprawy samopoczucia pracowników i zwiększają ich produktywność.

Nieprzypadkowo żywe rośliny są dziś stałym elementem wyposażenia biurowych wnętrz. Jednak nie każda firma jest w stanie zadbać o nie we właściwy sposób. Co wtedy? Kto odpowiada za żywotność roślin? Które rodzaje są najbardziej wymagające, a które najłatwiejsze w utrzymaniu i czy roślina może potrzebować… wizyty w szpitalu? Na te oraz inne pytania szukaliśmy odpowiedzi z Kingą Dzwonnik, właścicielką firmy „Kwiaty dla Biura”.

Nie wszystkie rośliny potrzebują światła – prawda czy fałsz?

Jest to jeden z najpopularniejszych mitów dotyczących pielęgnacji roślin. Nie ma na świecie takich żywych roślin, które wcześniej, czy później, nie potrzebowałyby słońca do rozwoju. Oczywiście są gatunki roślin, które mogą być mniej doświetlone i będą egzystować w ciemniejszych pomieszczeniach. Na przykład są to rośliny, które w naturalnych warunkach rosną w niższych partiach dżungli. Dlatego ogromne znaczenie ma fakt, po jakiej stronie świata ustawimy nasze rośliny – po stronie zachodniej i południowej słońca jest znacznie więcej niż po stronie wschodniej i północnej.

Jak wygląda proces wybierania roślin i współpraca z firmą, która je dostarcza?

Wszystko zależy od tego, czy klient jest przed, czy po spotkaniu z architektem. Jeśli po, to przy wyborze kieruje się efektem „wow”, który zobaczył na wizualizacji przedstawiającej biuro pełne roślin. Wówczas dostosowujemy się do projektu i wspólnie z architektem realizujemy zamierzony cel. Warto przedyskutować szczegóły pod kątem funkcjonalności, trwałości instalacji roślinnych oraz budżetu.

Idealnym rozwiązaniem jest konsultacja z nami przed zaprojektowaniem biura. Podczas rozmów jestem w stanie ocenić i podpowiedzieć, a co najważniejsze – wyprzedzić potencjalne trudności. Z reguły, po omówieniu wszystkich za i przeciw, klienci wybierają mądrze.

W takim razie czym należy się kierować przy wyborze roślin do biura?

Powinniśmy przeanalizować kilka czynników. Pierwsza kwestia to funkcjonalność. W open space będziemy pracować nad aspektami akustycznymi oraz doborem roślin oczyszczających powietrze. W zarządzie czy recepcji stawiałabym na prestiżowe rozwiązania, innowacyjne zaprezentowanie zieleni czy uzyskanie efektu „wow” za sprawą nowoczesnej donicy. W strefach relaksu dobrze dobrać takie rośliny, aby pracownicy mogli realnie poczuć ukojenie i spokój.  

Poza tym trzeba wziąć pod uwagę koszty, dlatego warto przeanalizować, ile czasu chcemy przeznaczyć na pielęgnację roślin i w jakim budżecie chcemy się zmieścić. Koszt zakupu roślin jest jednorazowy, natomiast koszty pielęgnacji cyklicznej ponosimy co miesiąc. Warto o nie zadbać, przewidzieć pewne trudności i skupić się na rozwiązaniach prostych, unikając tych, które generują ogromne koszty w przyszłości.

Jakie rodzaje roślin można uznać za wyjątkowo wymagające?

Te, które mają kolorowe wybarwienie, bo zyskują je dzięki dobremu nasłonecznieniu. Jak wstawimy takie rośliny do ciemnego pomieszczenia, to one stracą swój urok. Bez światła utrzymanie pięknej np. Aglaonemy Croatia będzie awykonalne i skończy się na tym, że jej liście stracą wyjątkowe czerwone wybarwienie. Do biura, z zasady, nie powinniśmy wstawiać roślin, które normalnie rosną w miejscach mających dużą wilgotność. Gdybyśmy zmierzyli poziom wilgotności w biurze, to okazałoby się, że jej poziom wynosi mniej niż 30 proc. W takich warunkach rośliny tropikalne nie rosną! Przy zbyt suchym powietrzu zieleń będzie nam schła, a liście zwiną się w tzw. ruloniki. Będą bardziej szpecić niż zdobić dane pomieszczenie.

A jakie rodzaje powinny rozważyć osoby, które nie mają ręki do roślin i zależy im na tym, by były proste w utrzymaniu?

Takie, które nie mają dużego zapotrzebowania na wodę i nie reagują gwałtownie przy jej niedoborze. Do takiego rodzaju roślin możemy zaliczyć Sansevierię, Agalaonemę, Dracenę i Zamiokulkasa. To są właśnie idealne rośliny dla klientów, którzy albo zapominają o podlewaniu roślin, albo z innych przyczyn, np. ciągłych wyjazdów, nie są w stanie regularnie się nimi zajmować. Firmy często decydują się wstawić takie rośliny do biura i one potrafią przez długie lata bardzo dobrze się rozwijać bez wymagającej pielęgnacji.

Czy zamawiając rośliny, otrzymujemy jakąś gwarancję, że będą pięknie rosły, przynajmniej przez jakiś czas?

W biznesie kwiatowym pojęcie takie jak gwarancja na rośliny nie istnieje, tak samo, jak nie ma gwarancji na zwierzęta, które kupujemy, czy zabieramy ze schroniska. Jako firma hurtowo dostarczająca rośliny do biur, skupiamy się na współpracy ze sprawdzonymi producentami roślin. Dokładamy szczególnej staranności przy transporcie roślin, aby uniknąć ich przegrzania lub przemrożenia.

Niemniej jednak, jako „Kwiaty dla Biura”, wprowadziliśmy taką zasadę, że jeśli roślina dostarczona do biura w ciągu miesiąca się nie przyjmie, to bezpłatnie wymieniamy ją na nową. Dlaczego pozwalamy sobie na coś takiego? Bo wiemy, od kogo sprowadzamy rośliny i jak je transportujemy. Sadziliśmy je do ziemi, więc wiemy też, jak wygląda ich bryła korzeniowa. Ryzyko, że coś się stanie z tą rośliną od momentu, kiedy ją kupujemy, do chwili, aż ją dostarczymy do klienta, jest znikome. Dlatego ten jeden miesiąc jest idealnym czasem, by klient przywyknął do rośliny i na odwrót.

Przy roślinach wymagających i trudniej znoszących zmianę miejsca, wdrożyliśmy praktyki adaptacyjne. Przez kilka tygodni opiekujemy się nimi w naszej firmie, doświetlamy je i dopiero po tym przeczekaniu oddajemy je w ręce klienta.

W jakim stopniu firma dostarczająca kwiaty dla biura wdroży nas w opiekę nad nimi?

To zależy od tego, jaką klient ma strategię, misję, w jaki sposób chciałby te rośliny wykorzystać. Mamy firmy, które w ramach różnych ekologicznych inicjatyw uczestniczą w warsztatach sadzenia roślin, sami wybierają gatunki, które chcieliby mieć w biurze, a my im pokazujemy, jak je posadzić i jak pielęgnować. Docelowo, każdy pracownik na biurku ma swoją własnoręcznie posadzoną roślinkę. Rośnie przywiązanie i więź, rodzi się odpowiedzialność. Cudownie to obserwować.

Lubimy w firmach obserwować hobbystów zieleni, mają wokół siebie najwięcej kwiatów i są one w lepszej formie niż w innych biurowych pomieszczeniach. Klienci mogą samodzielnie dbać o rośliny, po dostawie wyposażamy ich w pisemną instrukcję obsługi kwiatów. Z taką podpowiedzią jest znacznie łatwiej zachować spokój.

Jeśli klient decyduje się na współpracę w zakresie dbania o rośliny, to jakie czynności pielęgnacyjne się na nią składają?

Podstawą jest podlewanie lub niepodlewanie – zawsze podejmuje się decyzję na podstawie obserwacji stanu danej rośliny. Kolejnym obowiązkiem, w przypadku skorzystania z usług firmy „Kwiaty dla Biura”, jest czyszczenie roślin z kurzu i ich nabłyszczanie. Następnie należy rośliny uformować, czyli w zależności od potrzeby przyciąć, przypiąć. Po naszej stronie jest również doraźne leczenie roślin i prewencyjne opryskiwanie.

Jakie warunki powinny zatem panować w biurze, by rośliny pięknie rosły, a nie chorowały?

Musi być dostęp do słońca i odpowiednia wilgotność. Bez światła rośliny gorzej rosną, podobnie w przypadku, gdy mają za dużo wody, bo wtedy pojawiają się choroby i z tymi roślinami zaczyna być coraz gorzej.

Czy zdarzają się sytuacje, w których klienci dzwonią i proszą o pomoc, bo np. dana roślina usycha lub odwrotnie – chcą pochwalić się relacją ze wzrostu roślin?

Częściej klienci kontaktują się z nami w sytuacji, gdy z roślinami dzieje się coś złego. Jak pięknie rosną, to oni po prostu się tym cieszą, podobnie jak w życiu codziennym – gdy jesteśmy zdrowi, nie chodzimy do lekarza. Natomiast wzywanie firmy, takiej jak nasza, na pomoc, następuje już w naprawdę krytycznym stanie. Wynika to z tego, że ludzie mają skłonność do ignorowania pierwszych oznak świadczących o tym, że coś jest nie tak. Liście żółkną, łodygi zaczynają się krzywić, a klient tego nie zauważa. Reaguje dopiero wtedy, gdy roślina jest już w stanie agonalnym – korzenie wychodzą z donicy, praktycznie nie ma już ziemi, zostały jej trzy listki… jeśli byłaby człowiekiem, to powinna trafić do szpitala!

Warto oddać rośliny w ręce profesjonalistów, bo nasza czujność na choroby jest błyskawiczna, już po pierwszej kropce na liściu jesteśmy w stanie wywnioskować, że roślinę atakują pasożyty. Warto być czujnym. Mamy wśród naszych klientów takie firmy, które np. dwa razy w roku zamawiają u nas serwis kontrolny. Wtedy przyjeżdżamy, gruntownie odkurzamy, dosypujemy świeżą ziemię, suplementujemy je. Jeśli takie czynności przeprowadza się regularnie, to nie ma szans, żeby te rośliny nie rosły. Dlatego, gdy nasi klienci sami widzą, że systematyczna pielęgnacja przynosi korzyści, to proszą nas o jeszcze częstsze przyjazdy np. raz w miesiącu.

Czy roślinę w stanie agonalnym zawsze da się uratować?

To zależy. Jeśli jest zdrowa, ale zmarniała, bo jest np. wychłodzona, to można uciąć górne warstwy, ukorzenić ją i zyskać w ten sposób  nowe pędy. Tak zrobimy np. z Dracenami, Jukami. W przypadku Fikusów, można pozostawić sam pień i wystawić wiosną na słońce. Gwarantuję, że na jesieni będą Państwo dumni z efektów dosłoneczniania w naturze.

Czyli jest to działanie w duchu less-waste. Jak jeszcze można dawać kwiatom drugie życie?

Gdy firma przeprowadza się do nowego biura, w którym również mają pojawić się rośliny, to w przypadku mojej firmy zawsze dbamy o to, by wykorzystać na nowo te, które znajdowały się w poprzedniej siedzibie. Stare rośliny zazwyczaj mieszamy z nowymi, np. tworząc wyspy kwiatowe. Wtedy naprawdę nie widać, że mają już kilka lat. Wzrok skupia się na tym, że jest pięknie, zielono. A jeśli roślin nie da się odpowiednio „odnowić”, to zawsze proponujemy je pracownikom, którzy bardzo chętnie zabierają je do swoich domów. Czasem klienci łączą też podejście ekonomiczne z troską o ekologię, np. wybierając rośliny, które trzeba podlewać rzadziej.

A czym na tle zwykłych roślin wyróżniają się rośliny stabilizowane?

To są rośliny, z których wyciąga się naturalne soki i zastępuje substancją, która sprawia, że funkcjonują trochę jak… mumia. Są zielone, przyjemne w dotyku, przy czym w środku są pełne chemii, która umożliwia im zachowanie tego naturalnego wyglądu. Nie trzeba ich podlewać, wystawiać do słońca. Wystarczy, żeby powietrze miało właściwą wilgotność. W taki sposób tworzy się bardzo popularne ściany wertykalne. Warto je rozważyć, jeśli w biurze mamy np. bardzo utrudniony dostęp do światła, a zależy nam na tym, by mieć ładną aranżację.

Czy klienci chętnie decydują się na takie rozwiązanie?

Nie jest to częsty wybór. Rośliny stabilizowane są znacznie droższe od żywych, ich żywotność trwa długie lata. Nie wymagają ani pielęgnacji, ani podlewania, koszt ponosimy przy zakupie. Z pewnością są wygodne w użytkowaniu.

Jednakże w biurach zdecydowanie królują żywe rośliny, jest to zgodne z trendem Biophilic Design. Nic nie zastąpi satysfakcji z pielęgnacji i uroku prawdziwych, pachnących kwiatów.


0.0
Napisz pierwszy komentarz